6 lutego

 

Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych

Dziś , kiedy polski Sejm po długich miesiącach kłótni ma wreszcie głosować nad ustawą o ratyfikacji konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (artykuł z lutego 2015), przypadają obchody Międzynarodowego Dnia Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych. To wymowny zbieg okoliczności. Kontrowersyjna dla naszych parlamentarzystów konwencja ma na celu m.in. walkę z okrutnym „obrzezaniem” dziewczynek, którego ofiarą padają – według doniesień badaczy oraz organizacji kobiecych – także małe obywatelki Europy, pochodzące ze środowisk imigranckich. Przeciwnicy Konwencji, którzy głoszą potrzebę bezwarunkowej obrony tradycji, zdają się nie zauważać ich cierpienia. To karygodny brak wiedzy czy polityczny cynizm?

FGM

Północny Darfur, marzec 2014 roku. Studentki i nauczycielki ze szkoły dla położnych w El Fasher niedawno podpisały apel przeciwko okaleczaniu kobiecych narządów płciowych. Fot. Albert Gonzalez Farran/UNAMID, CC BY-NC-ND 2.0

Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych (ang. International Day of Zero Tolerance to Female Genital Mutilation) jest świętem obchodzonym od 2003 roku, zawsze 6 lutego. Inicjatorką obchodów była Stelli Obasanjo, pierwsza dama Nigerii w latach 1999–2005. Święto zostało proklamowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2006 roku.

6 lutego to okazja, by przypominać, że każdego roku okalecza się ponad 2 miliony dziewcząt. Stosowany potocznie termin „obrzezanie” zaciemnia obraz – nie należy zestawiać obrzezania mężczyzn z okaleczaniem kobiet, ponieważ konsekwencje tych dwóch praktyk i skala towarzyszącego im cierpienia drastycznie się różnią. Okaleczanie żeńskich narządów polega na częściowym lub całkowitym usunięciu ich zewnętrznych części lub na innego rodzaju ingerencji pozbawionej medycznego uzasadnienia. Czasem „zabieg” odbywa się w szpitalu lub w przychodni. Na prowincji jest jednak dużo gorzej – towarzyszące procederowi warunki sanitarne budzą grozę: brudne żyletki, noże, przytrzymywanie siłą krzyczących z bólu dziewczynek. Bezpośrednimi konsekwencjami „zabiegu” są czasami obfite krwotoki, infekcje, urazy lub nawet śmierć, natomiast później pojawiają się trudności podczas menstruacji, stosunków seksualnych i porodu.

W wielu regionach okaleczanie żeńskich narządów płciowych (z ang. Female Genital Mutilation, czyli w skrócie FGM) jest związane z obrzędami inicjacji kobiety. Czasem proceder ten tłumaczy się koniecznością dbania o honor rodziny, który mógłby być zagrożony, gdyby jej członkinie były zdolne do odczuwania przyjemności seksualnej. Zdarza się, że podnoszone są argumenty, iż kobiece narządy płciowe są nieestetyczne, a naturę trzeba poprawić. FGM ma więc podłoże kulturowe i społeczne. Jest też praktyką powszechnie kojarzoną z islamem, jednak nie wywodzi się z tej religii. Kobiety były okaleczane na długo przed narodzinami proroka Muhammada. Warto też przywołać przypadek Etiopii, gdzie muzułmanie stanowią niespełna 35% populacji, a odsetek kobiet w wieku 15-49 lat, które padły ofiarą FGM, wynosi aż 74%.

okaleczanie

Okaleczanie żeńskich narządów płciowych (FGM) nie bez powodu zostało uznane przez międzynarodowe gremia za szkodliwą praktykę i łamanie praw człowieka wobec dziewcząt i kobiet. FGM jest niezwykle brutalną formą kontrolowania statusu oraz seksualności kobiety i stanowi naruszenie prawa do integralności fizycznej i umysłowej. Jest torturą. ONZ zaleca przyznawanie azylu kobietom, które chcą uciec przed tego rodzaju „zabiegiem”. Jak podaje Europejski Instytut Równości Płci, w Polsce złożono jeden tego typu wniosek o azyl, jednak został on odrzucony.

FGM jest tradycją trudną do wykorzenienia, mimo iż w wielu państwach (w tym we wszystkich państwach Afryki!) stała się ona nielegalna. Niektórzy twierdzą wręcz, że sprzeciwianie się praktyce okaleczania żeńskich narządów płciowych to przejaw europocentryzmu i próba narzucenia innym kulturom i społecznościom wartości świata Zachodu. Co jest więc ważniejsze – prawa człowieka czy tradycja?

Warto zauważyć, że po argumenty z repertuaru relatywistów kulturowych sięga się wyjątkowo często w odniesieniu do kwestii związanych z płcią i seksualnością. Pod pozorem troski o tradycję usprawiedliwia się przemoc ze względu na płeć – choć przecież kultury nie są statyczne ani jednolite, lecz są zdolne do zmian i dostosowania się do realiów danej epoki.

Czy to prawda, że walka z FGM jest przykładem narzucania społecznościom o odmiennej kulturze niechcianych zmian? Praktyce tej przeciwstawiają się przede wszystkim organizacje broniące praw kobiet – jednak nie tylko te związane z kulturą Zachodu, ale też np. afrykańskie, czyli działające na obszarze, gdzie takich „zabiegów” dokonuje się masowo. Najbardziej znane działaczki na rzecz zaprzestania okaleczania kobiet to rodowite Afrykanki. Jedną z nich jest pochodząca z Somalii Waris Dirie, którą okaleczono, gdy miała 5 lat. Twierdzi ona, że akceptowanie FGM może być oznaką ukrytego rasizmu: „Jeżeli biały mężczyzna lub kobieta zauważyliby białe dziecko, które poddawane jest obrzezaniu, od razu podniósłby się krzyk sprzeciwu. Jest to przemoc wobec dziecka, zatem twierdzenie, iż to nie nasza sprawa i nie należy się wtrącać, jest błędem”.

Walka z FGM jest trudna także z bardziej prozaicznych powodów. Wciąż wiele dziewcząt godzi się na okaleczenie w obawie przed odrzuceniem przed społeczność, w której żyją. W krajach, gdzie FGM zdelegalizowano, ofiara może odczuwać opór wobec pomysłu, by wnieść oskarżenie przeciwko własnej rodzinie. Może tu chodzić o trudności emocjonalne, ale i np. o zależność ekonomiczną. Trudno jest też opowiadać obcym o intymnych sprawach. Interesujący trop podsuwa również Amnesty International, która prowadząc badania dotyczące FGM w czterech afrykańskich krajach (Benin, Gambia, Ghana i Senegal) odkryła, że powodem oporu przed zlikwidowaniem tego zwyczaju jest częściowo fakt, iż stanowi on źródło znacznych dochodów i prestiżu kobiet, które przeprowadzają zabiegi.

Największym problemem pozostaje brak świadomości. Celem obchodów Międzynarodowego Dnia Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych jest stworzenie okazji, by przypominać, że FGM to nie uświęcona tradycja, lecz brutalny akt przemocy, dla którego nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Dowiedz się więcej:
Podstawowe informacje o FGM na stronie Human Rights Watch
O FGM na stronie Europejskiego Instytutu Równości Płci
Desert Flower Foundation (organizacja założona przez Waris Dirie)


Opublikowano w ramach projektu Postaw na rozwój. Zrównoważony! – 2. edycja współfinansowanego w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2015 r.

Tagi: , , ,

Październik 2018

pon wt śr czw pt sob nie
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
26
27
28
29
30
31

Najbliższe święta

Zapisz się do newslettera