27 stycznia

 

Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu

12 lat temu Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holocaustu (ang. International Day of Commemoration in Memory of the Victims of the Holocaust). 27 stycznia 1945 roku jest dniem symbolicznym – to właśnie wtedy 100. Lwowska Dywizja Piechoty pod dowództwem generała majora Fiodora Krasawina wyzwoliła obóz koncentracyjny Auschwitz – Birkenau.
W czasie drugiej wojny światowej śmierć z rąk Niemców poniosło około 18 milionów ludzi, z czego około 11 milionów – na terenie Polski. Ponad 6 milionów zamordowanych to osoby narodowości żydowskiej – niemal wyłącznie cywile, zamordowani w obozach zagłady.
Rezolucja wydana przez ONZ z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu nie tylko oddaje cześć pomordowanym, jest również apelem o przeciwdziałanie ,,jakimkolwiek formom negacji Holocaustu”. Jej cel to zwrócenie uwagi na potrzebę edukacji i pamięci – po to, by zapobiec takim wydarzeniom w przyszłości.

memories

Fot. David Bayard, CC BY-NC-ND 2.0

Holocaust uznaje się często za wydarzenie bez precedensu, zło absolutne. Niektórzy dzielą wręcz historię na tę przed Holocaustem i po nim. Tym samym zagłada narodu żydowskiego nabiera charakteru parareligijnego.

Od przejęcia władzy w 1933 roku naziści systematycznie ograniczali prawa Żydów na terenie Niemiec. W 1935 roku wprowadzono tzw. Norymberskie Ustawy Rasowe, na mocy których Żydów niemieckich pozbawiono obywatelstwa w Rzeszy Niemieckiej, a co za tym idzie możliwości pełnienia urzędów państwowych i funkcji wojskowych. Rzesza nie gwarantowała im odtąd ani ochrony prawnej, ani prawa własności, zabroniono zawierania małżeństw mieszanych oraz stosunków intymnych między Aryjczykami a Żydami jako „hańbiących rasę aryjską”. Warto zauważyć, że o przynależności do rasy nie decydowało wyznanie, kultura czy poziom asymilacji – każdy, kto posiadał wśród przodków od trzech pokoleń choć jedną osobę, która nie mogła poświadczyć wielopokoleniowych „aryjskich” korzeni, uznawany był za genetycznego Żyda lub mieszańca. Od 1938 roku Żydzi wyjeżdżający z Niemiec nie mogli wywieźć ze sobą żadnego majątku, od tego samego roku oficjalnie wprowadzony został zakaz edukacji dla Żydów w niemieckich szkołach, choć edukację z podziałem rasowym wprowadzono już wcześniej. Ludność żydowską zaczyna obowiązywać godzina policyjna, obowiązkowe przekwaterowanie, zakaz wstępu do teatrów, kin, publicznych parków, obiektów sportowych i schronów przeciwlotniczych, dokumenty zostają oznakowane literą „J”.

Po wybuchu II wojny światowej naziści zaczynają dążyć do ,,ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” w całej Europie – jak wyraził się jeden z największych hitlerowskich zbrodniarzy Heinrich Himmler. Ludność żydowska jest deportowana do gett na wschodzie Europy, a następnie przewożona bydlęcymi wagonami do obozów koncentracyjnych, gdzie kobiety, mężczyźni i dzieci są bestialsko mordowani w komorach gazowych, a ich ciała palone w piecach kremacyjnych dla zatarcia śladów zbrodni. Efektem tych działań miało być wymordowanie w Europie całego narodu żydowskiego.

berlin

Berlin, Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, fot. Willard, CC BY-NC-ND 2.0

Samo słowo holocaust (w języku greckim: holocautosis, w łacinie: holocaustum) oznaczało pierwotnie dar ofiarny złożony w całości Bogu przez spalenie. W Biblii po raz pierwszy słowo to pojawia się w opisie potopu (Księga Rodzaju 8,20). Ofiara składana była między innymi w czasie szabatu, w święto Paschy i w Dzień Pojednania. Składały ją również kobiety po urodzeniu dziecka, a mężczyźni po dokonaniu haniebnego czynu jako ofiarę przebłagania. Z czasem zarezerwowana została dla kapłanów. I właśnie z racji swego rodowodu słowo to używane jako określenie ludobójstwa dla wielu jest nie do przyjęcia. Wymiennie stosowane jest więc pozbawione religijnych konotacji – zaczerpnięte z hebrajskiego – słowo Shoa. Shoa oznacza katastrofę, a z szacunku dla pomordowanych słowo to przyjęło się pisać wielką literą. W Polsce stosuje się także określenie Zagłada.

Słowo Holocaust bywa również wykorzystywane jako określenie podkreślające nieludzki charakter traktowania istot żywych. Wraz ze wzrostem świadomości i wrażliwości społecznej coraz częściej możemy się spotkać z określeniem ,,holocaust zwierząt” w doniesieniach na temat warunków, jakie panują w rzeźniach. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał jednak w wyroku z 8 listopada 2012 roku za niedopuszczalną akcję niemieckiego oddziału PETA (People for the Ethical Treatment of Animals, pol. Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt) zatytułowaną: „Holocaust na twoim talerzu”. Uznał tym samym, że wykorzystanie pojęcia Holocaustu do obrony praw zwierząt wykracza poza granice dozwolonego szokowania i godzi w prawa byłych więźniów.

Dowiedz się na ten temat więcej:

Katarzyna Warecka, Strasbourg: Holokaust nie może służyć obronie praw zwierząt (omówienie wyroku)

Dariusz Gzyra, Holokaust na twoim talerzu

Iza Kowalczyk, Holocaust w kampanii PETY

Przemysł śmierci

Początkowo współpracownicy Adolfa Hitlera planowali wysiedlenie europejskich Żydów za Ural, ale było to rozwiązanie niemożliwe w warunkach wojennych. Projekt „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” (Endlösung der Judenfrage), czyli eufemizm określający wymordowanie Żydów na wszystkich terenach zajętych przez nazistów pojawił się 1941 roku. W trakcie konferencji w Wannsee w styczniu 1942 przedstawiono szczegóły akcji, a koordynację zagłady powierzono Adolfowi Eichmanowi z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Dość szybko architekci zagłady doszli do wniosku, że masowe rozstrzeliwania ludności żydowskiej z karabinów maszynowych są nieopłacalne i źle wpływają na morale żołnierzy niemieckich. W ten sposób zapada decyzja o budowie obozów masowej zagłady, w których więźniów i więźniarki mordowano najpierw przez zagazowanie spalinami w specjalnie skonstruowanych ciężarówkach (Kulmhof), a potem – na masową skalę – Cyklonem B, czyli produktem używanym oryginalnie do zabijania owadów, z którego uwalniał się przy zetknięciu z powietrzem morderczy cyjanowodór.

Wprawdzie Niemcy hitlerowskie stworzyły obozy koncentracyjne jeszcze przed wybuchem II wojny światowej – osadzano w nich przeciwników politycznych narodowych socjalistów, tzw. osoby rasowo szkodliwe lub bezużyteczne, a później także jeńców wojennych – jednak dopiero jasne sformułowanie polityki rasowej doprowadziło do przekształcenia zakładów karnych w placówki ludobójstwa. Najwcześniej, bo w grudniu 1941 roku, uruchomiono obóz zagłady Kulmhof (we wsi Chełmno nad Nerem) – gdzie truto więźniów w ładowniach samochodów, za pomocą tlenku węgla wydzielanego do wewnątrz. Akcja eksterminacji Żydów objęła najpierw ziemie Generalnego Gubernatorstwa, powstał obóz Belzec pod Bełżcem, Treblinka pod Poniatowem i Sobibor koło wsi Sobibór. Najbardziej niechlubne fabryki śmierci to Auschwitz II (Birkenau) na terenie wsi Brzezinka, leżącej blisko Oświęcimia i Majdanek na przedmieściach Lublina.

O zbrodniczych działaniach świadczyło wykorzystanie najnowszych technologii (komory gazowe przypominające zwykłe łaźnie, krematoria) i przemysłowa organizacja zbrodni (w lipcu i sierpniu 1942 w Treblince zabijano około 10 000 ludzi dziennie). Zachowane dokumenty wskazują, że tylko do samego Auschwitz dostarczono co najmniej 25 ton Cyklonu B, w wyniku użycia którego zginęło w męczarniach około 900 000 Żydów.

Dlaczego wszystkie te obozy, do których transporty przyjeżdżały niejednokrotnie z odległych terenów Europy, znalazły się na terenie Polski? Powodów było kilka, przede wszystkim zdecydowało położenie i stosunkowo dobra sieć kolejowa – na tym terenie zamieszkiwała największa liczba osób pochodzenia żydowskiego w całej Europie, hitlerowcy wprowadzili terror niespotykany w innych zajętych krajach, a z daleka od linii frontu nie musieli się obawiać o utrzymanie obozów. Oczywiście, w deportacjach Żydów pomagały również marionetkowe rządy państw okupowanych i w taki właśnie sposób do obozów zagłady deportowała obywateli pochodzenia żydowskiego Francja, Rumunia, Słowacja, Węgry, Bułgaria z terenów podlegającej jej Macedonii, odmówiły natomiast faszystowskie Włochy i Dania. Dokładna liczba ofiar obozów Zagłady nie jest znana, a z wielu przyczyn (ustne dyrektywy nazistowskich dowódców, niszczenie dokumentacji, powojenna zawierucha) pozostaje też trudna do ustalenia. Historyk Norman Davies gorzko konkluduje: (…) statystyczna analiza tych straszliwych liczb wciąż pozostaje przedmiotem sporów. (….) Wydaje się, że nie każdego zadowala po prostu liczenie ludzkich istot.

Choć w obozach koncentracyjnych ginęły różne narody (Cyganie, Polacy, Rosjanie), jedynie mord na narodzie żydowskim był bezprecedensową, świadomie zaplanowaną i realizowaną konsekwentnie zagładą.

kraza-dorielle-rimmer

Oficjalny plakat Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu w Izraelu w roku 2013. Aut. Dorielle Rimmer Halperin

Jak przyznaje w autobiografii Rudolf Hoess (komendant obozu od 1940 do 1944): zgodnie z wolą Reichsfuhrera SS Auschwitz stał się największym w dziejach zakładem uśmiercania ludzi.

Najbardziej znany obóz, czyli Auschwitz obok Oświęcimia (w gruncie rzeczy był to kompleks obozów), spełniał różne funkcje. Oddzielnie mieszkali w nim więźniowie przydatni do pracy oraz ci przeznaczeni do eksterminacji, mężczyźni i kobiety, jeńcy radzieccy. W obozie znajdowało się m.in. wewnętrzne więzienie (dla tych, którzy złamali obozowe prawo), tak zwana kanada (przechowalnia zrabowanych rzeczy), szpital, w którym dokonywano pseudomedycznych eksperymentów, pokoje wymyślnych tortur, dom publiczny, który powstał na specjalne polecenie Himmlera, a przeznaczony był dla kapo i funkcyjnych.

Oświęcim był jednak przede wszystkim przedsiębiorstwem, poddanym skrupulatnej kontroli finansowej i ocenie jakości produkcji, której towarzyszyła masowa eksterminacja.

Nowo przybyli z transportu przekraczali bramę z napisem ,,Arbeit macht frei” (Praca czyni wolnym), podlegali selekcji – do pracy lub do gazu, w zależności od typu transportu. Tym, którzy mieli żyć, tatuowano na przedramieniu obozowy numer, dawano więzienny pasiak, przydzielano pryczę w jednym z ciasnych baraków. Rzeczy osobiste były rekwirowane.

Więźniowie pracowali w przyobozowych zakładach na rzecz największych niemieckich firm. Produkowano syntetyczną benzynę, dostarczano złoto dla banków Rzeszy z majątku wwożonego w transportach, tony nawozu z mączki kostnej, mydło, włosiankę, soczewki optyczne ,,odzyskane” z okularów. Jeden dzień pracy więźnia dawał zysk w wysokości od 6 do 8 marek. Przeciętna długość życia w obozie wynosiła 3 miesiące. Pod koniec 1942 roku esesmani doszli do wniosku, że masowa eksterminacja siły roboczej nie mieści się w rachunku ekonomicznym, mimo to dążyli do ostatecznego rozwiązania. Pomagały im w tym choroby zakaźne, a zwłaszcza czerwonka, biegunka obozowa i tyfus oraz głód.

Pamięć o Zagładzie i post-pamięć Zagłady

Ci, którzy przeżyli Zagładę, chcą, aby o ich doświadczeniu pamiętać po to, aby nigdy się już nie powtórzyło. Jednym z pierwszych miejsc pamięci o Holokauście był Instytut Yad Vashem założony w Jerozolimie w roku 1953. To największe na świecie archiwum dotyczące Holocaustu. Tam, wzdłuż Alei Sprawiedliwych wśród Narodów Świata posadzono 2 tysiące drzew, symboli ludzi (gojów), którzy z narażeniem życia dawali schronienie Żydom i ratowali ich w czasie wojny. Od 1963 roku Instytut przyznaje odznaczenia – Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Wnioskować o ich przyznanie mogą uratowani bądź ich bliscy. Osoba uznana za Sprawiedliwego dostaje dyplom i medal z pochodzącym z Talmudu napisem: „Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat”. Często Sprawiedliwym przyznaje się też honorowe obywatelstwo Izraela. Rocznie do Instytutu napływa około 600 wniosków. Rozpatrywanych pozytywnie jest 80%.

O ile o fizycznie uratowanych z Zagłady świadczą relacje, to w literaturze i sztuce, poza pamiętnikami, pojawiła się niemożność wyobrażenia „świata po Zagładzie”, czyli kryzys reprezentacji. Marek Zaleski w „Formach pamięci” pisze o tym fakcie następująco: „Nie trzeba przypominać, że właśnie masowość i anonimowość śmierci – i związana z tym dehumanizacja jej wyobrażeń – stanowią podstawową trudność, z którą muszą się uporać myślenie i sztuka podejmujące temat Holocaustu”. Filozof Theodor Adorno uznał wręcz, że ,,pisanie poezji po Oświęcimiu” jest barbarzyństwem. Zdanie to czasem mylnie przypisuje się Tadeuszowi Różewiczowi. Poeta w wierszu „Widziałem cudowne monstrum” nawiązuje do myśli Adorna:
w domu czeka na mnie zadanie: Stworzyć poezję po Oświęcimiu.
Konstatacja Adorna niewątpliwie była Różewiczowi bliska, uczynił z niej jeden z powracających motywów w swej twórczości. Innym poruszającym przykładem jest – funkcjonujący od dawna w kanonie szkolnym – wiersz ,,Ocalony”, próba sformułowania na nowo aksjologii w świecie po Oświęcimiu. Wymowny jest też język Różewicza: ascetyczny, wręcz ogołocony z tego, co wcześniej uznane było za styl poetycki, jak napisał wybitny krytyk Andrzej Franaszek: ,,nieraz bezbronny wobec doświadczenia zła, sięgający po słowa najprostsze”.

Najnowsze wypowiedzi na temat Holocaustu przywołują często kategorię post–pamięci. Post –pamięcią nazywa się przepracowanie żałoby odziedziczonej po rodzicach, czasem dziadkach. Jest więc ona nie tyle pamięcią, co projekcją na jej temat i znacznie częściej towarzyszy jej niejednoznaczność.

Jedną z najgłośniejszych prac artystycznych ostatniej dekady XX wieku próbującej zmierzyć się z post–pamięcią o Holocauście jest niewątpliwie „Obóz Koncentracyjny” zbudowany z klocków lego, autorstwa Zbigniewa Libery. Firma Lego była sponsorem pracy, choć efekt końcowy okazał się dla niej wstrząsem, co omal nie skończyło się w sądzie. Sam artysta ironizował: „Wygląda na to, że Lego straciło kontrolę nad własnym produktem, oczywiście przy moim wydatnym udziale. Przypomina to znane z historii przypadki wymykania się spod kontroli racjonalnie konstruowanych i rzekomo bezpiecznych technologii, produktów, idei”. (cytat za: Karol Sieniewicz, ,, Zbigniew Libera, Lego obóz koncentracyjny”).

Praca Libery – jak można się domyślać – wywołała gwałtowne reakcje. Kurator polskiego pawilonu na biennale w Wenecji Jan Stanisław Wojciechowski stwierdził, że nie może wziąć odpowiedzialności za pracę „Obóz Koncentracyjny”, bał się oskarżeń o antysemityzm. Pracę wycofano. Burza przetoczyła się w mediach: Libera uznany został za wroga publicznego. Jednak krzepiącą puentę dopisało życie. Praca trafiła do zbiorów The Jewish Museum w Nowym Jorku, gdzie w 2002 roku stała się inspiracją do zorganizowania wystawy „Mirroring Evil: Nazi Imagery / Recent Art”. Kuratorzy tej wystawy podjęli próbę odpowiedzi na pytanie: jak wytworzone przez pop kulturę i edukację obrazy Holocaustu i nazizmu kształtują nasze postrzeganie zła?

Więcej na temat sztuki najnowszej podejmującej temat pamięci o Holokauście dowiesz się tutaj.

„Sztukę polską wobec Holokaustu” prezentował też w 2013 roku na wystawie Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie.

Miejsca pamięci o Holokauście w Polsce

Jednym z pierwszych miejsc pamięci o Zagładzie jest utworzone już w 1947 roku Państwowe Muzeum Auschwitz–Birkenau w Oświęcimiu (powstałe na terenie dawnego obozu). W zakresie działań Muzeum leży – obok edukacji – konserwacja byłego obozu. Obóz ten jako jedyny został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

W Łodzi w 2010 roku powołano Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, instytucję, która zajmuje się podtrzymywaniem pamięci o jednej z kultur tworzących przedwojenną Łódź. Warto zaznaczyć, że Centrum położone jest na terenie dawnego Litzmannstadt Getto, największego i najdłużej istniejącego w czasie II wojny światowej getta na terenie Europy.

W październiku 2014 roku otwarta została wystawa stała Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”. Choć muzeum powołano w 2005 roku, jego siedziba została oddana do użytku dopiero na początku 2013 roku. Mieści się w Warszawie, na Muranowie i jest to pierwszy całościowy pomysł pokazania tysiącletniej kultury Żydów w Polsce. Muzeum powstało z inicjatywy Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny i prowadzi działalność dzięki środkom przekazywanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, miasto stołeczne Warszawę oraz organizację pozarządową, która zgromadziła środki od darczyńców z Polski i zagranicy.

polin

Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” otwarte w Warszawie w 2014 roku. Fot. Maciek Lulko, CC BY-NC 2.0

Twórcy postawili sobie za cel udokumentowanie i przypomnienie wkładu Żydów w polską kulturę i historię od roku 960, kiedy to pierwsi żydowscy osadnicy mieli przybyć na ziemie polskie. Jak mówił Marian Turski, przewodniczący Rady Muzeum: „(…) jeśli się zobaczy, zrozumie, ogarnie wyobraźnią, jak wyglądało życie żydowskie w Polsce przez tysiąc lat, tym bardziej zrozumie się jakim ciosem była Zagłada. (…)”. [cyt. za: „Polityka”]

We wrześniu 2014 Muzeum dodało do swojej nazwy słowo „Polin”. Według legendy ptaki w lesie miały oznajmić żydowskim wędrowcom: po-lin (tu spocznijcie). „(…) A kiedy spojrzeli na drzewa, zdawało im się, że do każdej gałęzi przyczepione są kartki Gemary. Tym samym zrozumieli, że odkryli dla siebie nowe miejsce, gdzie można się osiedlić i rozwijać żydowską duchowość oraz wielowiekową naukę.(…)” Tekst ten znajduje się w wydanej w 1927 roku w jidysz książce Gershoma Badera [cyt. za: Mikołaj Gliński, Muzeum Historii Żydów Polskich]. Odtąd słowo polin oznacza w języku hebrajskim – Polska.

W 2015 roku obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu zbiegną się z 70. rocznicą wyzwolenia Auschwitz II Birkenau. Główne obchody będą miały miejsce przed Bramą Śmierci KL Auschwitz II-Birkenau. Organizatorzy apelują jednak: obchody odbywać się będą na całym świecie, aby nigdy już nie powtórzyła się zbrodnia na miarę Holocaustu. Osoby zainteresowane uczestnictwem mogą skorzystać ze ,,Światowej mapy pamięci”. Niech zwycięży pamięć. Nasza wspólna pamięć!

Podejmij wyzwanie:

Nie zwrócimy życia ludności żydowskiej, która została zamordowana w straszliwy sposób w czasie II wojny światowej. Na co dzień ważne jest jednak, żebyśmy pamiętali, jak ważna była dla Polski kultura żydowska – pamiętając, przywołujesz do życia świat, którego dziś już nie ma!

Odwiedź z okazji 27 stycznia jedno z miejsc pamięci o kulturze żydowskiej i dowiedz się o niej jak najwięcej. Możesz pójść np. do Centrum Dialogu im. M. Edelmana w Łodzi, Starej Synagogi w Krakowie, Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” w Warszawie, Synagogi Chewra Nosim w Lublinie czy Muzeum Sztuki Cmentarnej (Stary Cmentarz Żydowski we Wrocławiu).

Jeśli mieszkasz w małym mieście lub na wsi, zastanów się, czy i w Twojej okolicy nie mieszkali kiedyś Żydzi, dowiedz się, jak żyli, skorzystaj w tym celu z informacji dostępnych w Internecie, np. tutaj.

Źródła:
Autobiografia Rudolfa Hoessa, komendanta obozu oświęcimskiego, tłum. W. Grzymski, Warszawa 1989, s. 141.
Norman Davies, Boże Igrzysko, s. 924.
Erica Fischer, Aimee & Jaguar. Historia pewnej miłości. Berlin 1943, Czarne 2008.
Andrzej Franaszek, Poeta, który odmienił język poezji, nie żyje. Tadeusz Różewicz, „Tygodnik Powszechny”, kwiecień 2014.
Karol Sieniewicz, Zbigniew Libera, Lego obóz koncentracyjny.
Marek Zaleski, Formy pamięci, Gdańsk, 2004, s.158.
Strona Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” w Warszawie
http://culture.pl/pl/artykul/obecnosc-zaglady-w-tworczosci-polskich-artystow
http://pl.auschwitz.org/m/
Wikipedia: hasło Holokaust

Opracował: Jarosław Zaręba

Opublikowano w ramach projektu Postaw na rozwój. Zrównoważony! – 2. edycja współfinansowanego w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2015 r.

Tagi: , , ,

Maj 2018

pon wt śr czw pt sob nie
2
3
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Najbliższe święta

Zapisz się do newslettera