11 lipca

 

Światowy Dzień Ludności

Światowemu Dniu Ludności (ang. World Population Day), którego obchody przebiegają w tym roku (2014) pod hasłem inwestowania (niekoniecznie finansowego) w młode pokolenie, przypadł w kalendarzu 11 lipca. Dlaczego wybrano taki termin? To rocznica tzw. Dnia Pięciu Miliardów, jednorazowego święta z 11 lipca 1987 roku – liczba ludności na Ziemi osiągnęła wtedy taką wartość.

Dużo nas! Obecnie już ponad 7 miliardów. Co sekundę umierają 2 osoby, jednak narodzin jest więcej – w każdej sekundzie przychodzi na świat 5 noworodków. Ziemio, nasza planeto, musi Ci być ciężko!

Zatłoczona ulica w Tokio. Fot. Austronesian Expeditions, CC BY-NC-ND 2.0

Zatłoczona ulica w Tokio. Fot. Austronesian Expeditions, CC BY-NC-ND 2.0

Z inicjatywą obchodów Światowego Dnia Ludności wystąpiła – nieprzypadkowo – jedna z agend ONZ, UNDP. Za tym skrótem kryje się Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (ang. United Nations Development Programme). Rosnąca populacja to ogromne wyzwanie dla rozwoju krajów i społeczeństw. Szczególnie biednym państwom trudno jest nadążyć np. z budową infrastruktury zapewniającej godne życie coraz większej liczbie ludzi. Efekt? Szacuje się np., że więcej osób ma dostęp do telefonu komórkowego niż do czystej łazienki i toalety. A rzadko podnoszona sprawa sanitariatów ma kolosalne znaczenie, o czym można się przekonać, analizując, ile osób cierpi na tzw. choroby brudnych rąk, często śmiertelne. Albo ile dziewczynek nie uczęszcza do szkoły tylko dlatego, że mają okres i potrzebowałyby od czasu do czasu odwiedzić ubikację, której niestety nie wybudowano.

Slumsy w Nowym Delhi, jednym z najludniejszych miast świata. W takich warunkach żyje tu ok. 2 mln osób spośród ok. 17 mln mieszkańców. Nie należy jednak zapominać, że miasta na Globalnym Południu mają też nowoczesne oblicze. Fot. DFID, CC BY-NC-ND 2.0

Slumsy w Nowym Delhi, jednym z najludniejszych miast świata. W takich warunkach żyje tu ok. 2 mln osób spośród ok. 17 mln mieszkańców. Nie należy jednak zapominać, że miasta na Globalnym Południu mają też nowoczesne oblicze. Fot. DFID, CC BY-NC-ND 2.0

Zagrożenie czyhające na ludzkość zaostrza fakt, iż świat urbanizuje się w niespotykanym dotąd stopniu. Już w tej chwili ponad połowa populacji mieszka w miastach. Prognozuje się, że w połowie XXI wieku wskaźnik ten przekroczy 70 procent (w 1950 roku wynosił ok. 30 procent). Proces gwałtownej urbanizacji to przede wszystkim problem krajów w Azji i Afryce, gdzie maleją możliwości zatrudnienia w rolnictwie, za to miasta kuszą pracą w przemyśle i sektorze usług. Niestety, nie jest to praca stała ani dostępna dla każdego, za to warunki życia oferowane przez miasto w wielu przypadkach pozostawiają wiele do życzenia – brakuje infrastruktury sanitarnej, szkół, szpitali, kwitnie przestępczość. Większość wielkich aglomeracji miejskich – Bombaj (ponad 20 mln mieszkańców), Meksyk (ok. 20 mln), Nowe Delhi (17 mln), Szanghaj (16 mln), Kalkuta (16 mln), Karaczi (13 mln), Kair (12,5 mln), Manila (12 mln), Lagos (11 mln), Dżakarta (10 mln) – znajduje się dzisiaj w krajach Globalnego Południa.

Podejmij wyzwanie:

Dwa najbardziej zaludnione kontynenty to Azja oraz Afryka. Naucz się ich politycznych map, tak aby już nigdy nie pomylić Nigru z Nigerią

Jak to się stało, że problemowi rosnącej ludzkiej populacji zaczęto przyglądać się uważniej tak późno, a Światowy Dzień Ludności obchodzimy raptem od 15 lat? Szybki wzrost liczby mieszkańców Ziemi to sprawa ostatnich dwóch stuleci. W drugiej połowie XVIII wieku w całej Europie zaczęły pojawiać się głosy przepełnione troską o stan zdrowia ludności, o wysoką śmiertelność okołoporodową i jej negatywny wpływ na funkcjonowanie i przyszłość narodów. Władzom państw zaczęło zależeć na wysokim przyroście naturalnym głównie ze względu na ambicje ekspansji i potrzebę posiadania licznej armii oraz na niepokój o stan finansów państwa, który zależał od liczby podatników. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W XIX wieku w bardziej rozwiniętej części świata nastąpił skok cywilizacyjny skutkujący spadkiem śmiertelności. Sto lat później podobne zjawisko można już było zaobserwować w pozostałych częściach globu. Przewidywalna długość życia przeciętnego człowieka wzrosła między rokiem 1800 a 2005 od 30 do 67 lat, czyli ponad dwukrotnie.

Współczynnik dzietności, czyli liczba urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). Dane z 2014 roku. Opracowanie: Supaman89, CC BY-SA 3.0

Czy Ziemia udźwignie ciężar rosnącej populacji ludzkiej? Czy będzie w stanie nas wszystkich wyżywić? Tak zadane pytanie sugeruje, że koniecznym rozwiązaniem jest zahamowanie wzrostu liczby ludności. To prawda, zwłaszcza że liczne porody nie służą zdrowiu, a większość kobiet, jeśli ma taką możliwość, ogranicza liczbę ciąż. Należy im zatem taką możliwość zapewnić, pamiętając jednak, że stosowanie antykoncepcji nie może zamienić się w przymus.

Jednak fundamentalnym problemem jest styl życia, jaki prowadzą mieszkańcy Globalnej Północy i do jakiego aspiruje znaczna część mieszkańców Południa. Doskonale sprawdza się tutaj powiedzenie „Po mnie choćby potop”. Gdyby każdy zużywał tyle zasobów co przeciętny Europejczyk czy Amerykanin, potrzebowalibyśmy kilku Ziemi. Zatem nawet całkowite wyhamowanie wzrostu populacji nie wystarczy, jeśli model życia, o którym marzą miliardy, nie będzie dużo bardziej zrównoważony. Zamiast więc załamywać ręce nad płodnością mieszkańców Południa, zróbmy rachunek sumienia.

Podejmij wyzwanie:

Przygotuj drzewo genealogiczne swojej rodziny i sprawdź, ile dzieci miały Twoje przodkinie. Skąd pochodzi Twoja rodzina? Czy jej członkowie i członkinie migrowali ze wsi do miasta (lub odwrotnie), kiedy i dlaczego?

Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego lepiej skoncentrować się na zmianie własnego stylu życia niż na próbie ograniczania przyrostu naturalnego. Historia uczy, że takie próby prowadzą często do łamania praw człowieka i są podszyte przekonaniem o wyższości cywilizacyjnej ludzi wywodzących z naszej kultury – bo dlaczego tak bardzo martwi nas spadająca dzietność europejskich kobiet? Przecież dla utrzymania funkcjonowania gospodarki i systemu emerytalnego wystarczyłoby otworzyć granice dla przybyszów spoza Unii Europejskiej….

W próbach ograniczania wzrostu populacji pobrzmiewa często echo teorii Thomasa Malthusa, brytyjskiego pastora i ekonomisty, który w swojej słynnej pracy z 1789 roku podważył powszechnie panujące przekonanie, że potęga i bogactwo państwa zależą od liczebności populacji. Malthus przekonywał, że aby osiągnąć dobrobyt, należy odgórnie ograniczyć liczbę narodzin, zwłaszcza wśród biednych. Jeżeli nie podejmie się kroków w tym kierunku, ludzie będą cierpieć głód, ponieważ liczba ludności rośnie w postępie geometrycznym, a żywności przybywa w postępie arytmetycznym. Teoria Malthusa została później obalona i nie znalazła odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Maltuzjański sposób myślenia wciąż jednak istnieje i ma wpływ na decyzje polityczne. Najczęściej pojawia w odniesieniu do krajów spoza zachodniego kręgu kulturowego. Np. w europejskich mediach można bez większych trudności wyśledzić przejawy strachu przed „arabską bombą demograficzną”. Lęk ten nie ma uzasadnienia w danych statystycznych, które wskazują, że odsetek dzieci w populacji krajów arabskich zmniejsza się, dzietność kobiet gwałtownie spada, a wiek zawierania małżeństw rośnie (np. w 2000 roku Arabki wychodziły za mąż średnio ok. pół roku później niż Polki).

Również w Stanach Zjednoczonych istnieje obawa przed demograficznym wzrostem w państwach Globalnego Południa. Za czasów prezydenta Ronalda Reagana (1981-1989) doszło do wycieku raportu CIA, w którym napisano, że wysoki przyrost naturalny w tzw. Trzecim Świecie (takiego określenia wówczas używano) może zagrozić narodowym interesom Stanów Zjednoczonych. Rządząca administracja przeznaczyła więc trzy miliardy dolarów na kontrolę populacji w ramach pomocy rozwojowej. Pieniądze trafiły do 95 krajów, w tym do wszystkich państw Afryki Subsaharyjskiej oraz do Meksyku i na Filipiny. Nie byłoby to może aż tak bulwersujące, gdyby w tym samym czasie w Stanach nie trwała intensywna rządowa kampania przeciwko stosowaniu przez Amerykanki środków antykoncepcyjnych.

Polityka jednego dziecka w Chinach – plakat propagandowy. Fot. Jimmie, CC BY-NC-SA 2.0

Polityka jednego dziecka w Chinach – plakat propagandowy. Fot. Jimmie, CC BY-NC-SA 2.0

Państwem, które we wcielaniu w życie myśli Malthusa zaszło najdalej, jest Chińska Republika Ludowa. Wprowadzono tam „politykę jednego dziecka”. Rodziny z jednym dzieckiem mogą liczyć na przywileje (awans zawodowy, przydział ziemi). Jeżeli jednak urodzi się kolejny potomek, na rodziców nakłada się dotkliwe kary finansowe. Na porządku dziennym są przymusowe sterylizacje oraz aborcje, nawet w zaawansowanej ciąży. W roku 2005 działacz społeczny z prowincji Shandong ujawnił kilka tysięcy przypadków wymuszonych aborcji i w odwecie został skazany na cztery lata więzienia. Na nic zdały się międzynarodowe protesty, w tym akcja Amnesty International.

Chińskie społeczeństwo bardziej ceni synów, dlatego przerywanie ciąży ze względu na płeć płodu stało się częstą praktyką. Jedną z niewielu możliwości zgodnego z prawem posiadania więcej niż jednego potomka jest ciąża mnoga. W efekcie nawet zdrowe kobiety poddają się nieobojętnej dla zdrowia terapii hormonalnej, aby zwiększyć swoje szanse na urodzenie bliźniąt. Ostatnio Chiny postanowiły złagodzić nieco swoją politykę, jednak przez lata doprowadzała ona do wielu ludzkich dramatów.

W Światowym Dniu Populacji warto przypominać także o prawach człowieka. One przysługują każdej z ponad 7 miliarda osób!

Kraje z największą liczbą ludności:

Chiny 1,355,692,576
Indie 1,236,344,631
USA 318,892,103
Indonezja 253,609,643
Brazylia 202,656,788
Pakistan 196,174,380
Nigeria 177,155,754
Bangladesz 166,280,712
Rosja 142,470,272
Japonia 127,103,388

Dowiedz się więcej:

Dane demograficzne ze świata i poszczególnych państw
Zobacz jak w każdej sekundzie rośnie populacja
Tempo przyrostu ludności
Milenijne Cele Rozwoju
Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych
Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju

Napisano w lipiec, Światowy Dzień Ludności, święta Tagi: , , , ,
Maj  2017
PWŚCPSN
12345
67
891011121314
15161718
192021
22
2324
25262728
293031 

Najbliższe święta

24 maja 2017
Światowy Dzień Migracji Ryb
24 maja 2017
Europejski Dzień Parków Narodowych

Zapisz się do newslettera

logo_1procent