4 maja

 

Międzynarodowy Dzień Strażaka

Fotografia autorstwa Kancelaria Premiera, CC BY-NC-ND 2.0

Uroczystości z okazji 20 lecia Państwowej Straży Pożarnej, Warszawa 4.05.2012. Fotografia autorstwa Kancelaria Premiera, CC BY-NC-ND 2.0

Święto strażaków i straży pożarnej, chociaż oficjalnie ustanowione dopiero w 2002 r., od setek lat obchodzone jest w Polsce w dniu imienia patrona tej grupy zawodowej, św. Floriana. Święto jest okazją do wyrażenia wdzięczności strażakom (zawodowym i ochotnikom) za ich niebezpieczną i ciężką pracę niejednokrotnie ratującą zdrowie i życie ludzi. Podczas oficjalnych, państwowych uroczystości najbardziej zasłużeni funkcjonariusze otrzymują nagrody i odznaczenia oraz nominacje na wyższe stopnie służbowe. W całym kraju odbywają się też mniej oficjalne, lokalne obchody tego święta, podczas których strażacy prezentują swoje umiejętności i sprzęt bojowy, rywalizują między sobą w zawodach oraz bawią się przy akompaniamencie strażackich orkiestr.


Dzień Strażaka jest nie tylko okazją do podziękowań i zabawy, przy okazji tego święta warto wspomnieć o zagrożeniach związanych z nieodpowiedzialnym postępowaniem z ogniem. Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, będącym niemal plagą o tej porze roku, jest wypalanie suchych traw na łąkach i nieużytkach. Według statystyk Komendy Głównej Straży Pożarnej, tylko w pierwszym kwartale 2014 r. zanotowano ponad 20 tys. pożarów traw. To nieodpowiedzialne działanie często podyktowane jest chęcią zaoszczędzenia sobie pracy, ciągle też pokutuje przekonanie, że wypalony teren stanie się bardziej żyzny. Tymczasem specjaliści przekonują, że jest dokładnie na odwrót. Ogień zamiast użyźniać ziemię, wyjaławia ją, naturalny proces rozkładu resztek organicznych zostaje przerwany, giną organizmy odpowiedzialne za ten proces, zniszczeniu ulega warstwa próchnicy glebowej.

wypalanie_traw

Nie wypalaj traw, fot. Marek Szczepanek CC by-sa 3.0

Wskutek pożarów giną setki zwierząt, przed szybko rozprzestrzeniającym się ogniem nie mają szans uciec m.in. krety, norniki, dżdżownice, ślimaki, jeże, żaby, jaszczurki, mrówki czy żuki. Również większe zwierzęta często są osaczane przez ogień i giną w płomieniach lub trują się dymem, dotyczy to np. lisów, zajęcy, borsuków, kuropatw, bażantów a nawet saren. Niszczone są siedliska zwierząt, ich nory i gniazda, w których często znajdują się jaja lub bezbronne młode, nie mające szans na ucieczkę. Przerwane zostają łańcuchy pokarmowe a pogorzelisko nie nadaje się do zamieszkania, więc zwierzęta, którym udało się uciec tracą dotychczasowe siedlisko.

Zdjęcie autorstwa Doug Beckers, CC BY-SA 2.0, kadr z oryginału

Zdjęcie autorstwa Doug Beckers, CC BY-SA 2.0

Pożary traw bywają też niebezpieczne dla ludzi. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenia się po suchej trawie, osaczając czasem tego, kto go podłożył, co roku kilkanaście osób z tego powodu ginie lub doznaje poparzeń. Dym znad wypalanych łąk stanowi zagrożenie dla kierowców podróżujących pobliskimi drogami. Pożary takie bardzo często wymykają się spod kontroli i rozprzestrzeniają na okoliczne zabudowania lub tereny leśne, powodując jeszcze większe straty dla ludzi i przyrody. Przy okazji Dnia Strażaka warto apelować o zaprzestanie tego bezsensownego i barbarzyńskiego procederu.

Ciekawostka

Nie wszyscy unikają ognia

Dla większości organizmów pożar na łące lub w lesie jest katastrofą, istnieje jednak stworzenie, dla którego jest to sytuacja wręcz pożądana. Stworzeniem tym jest chrząszcz, ciemnik czarny. Owad ten zaliczany jest do gatunków pirofilnych, czyli zasiedlających miejsca zniszczone przez ogień. Ciemnik wyczuwa pożar ze znacznej odległości – różne źródła mówią, że od 12 do nawet 50 km – i kieruje się w jego stronę, by żerować, odbywać gody i składać jaja w nadpalonych pniach drzew. Jest przy tym prawie całkowicie bezpieczny, ponieważ większość drapieżników opuściła pogorzelisko. Gdyby nawet któreś z nich wróciły na miejsce pożaru, pewnie i tak nie wypatrzyłyby ciemnika, ponieważ doskonale maskuje się on na spalonym drewnie. Receptory, dzięki którym ciemnik wyczuwa ogień i dym z tak znacznych odległości, są od lat zagadką a zarazem inspiracją dla naukowców, którzy wzorując się na nich, udoskonalają czujniki dymu i ognia.

Zdjęcie autorstwa AG Prof. Schmitz, CC BY-SA 2.5, kadr z oryginału

Ciemnik czarny. Zdjęcie autorstwa AG Prof. Schmitz, CC BY-SA 2.5

Przy okazji tego święta warto bliżej poznać postać patrona strażaków, męczennika za wiarę chrześcijańską, św. Floriana. Według legendy Florian żył na przełomie III i IV w. naszej ery i był dowódcą rzymskich wojsk. Ze względu na wyznawaną przez siebie wiarę chrześcijańską, został pojmany i przymuszony do złożenia hołdu rzymskim bogom. Ponieważ nie chciał tego uczynić, skazany został na tortury. Ponoć biczowano go do krwi, a gdy mimo tego nie chciał zaprzeć się swojej wiary, szarpano jego ciało ostrymi hakami. Na koniec wrzucono go do rzeki, jednak jego ciało ciągle wypływało na powierzchnię, obciążono je więc kamieniami. Ciało utopionego odnalazła podobno pobożna wdowa imieniem Waleria i pochowała je zgodnie z chrześcijańską tradycją. Nad grobem Floriana z czasem wzniesiono kościół i klasztor. Za dzień śmierci Floriana uznaje się właśnie 4 maja, jest to jednocześnie jego dies natalis, czyli dzień narodzin jako chrześcijańskiego świętego.

Zdjęcie autorstwa Chris Brown, CC BY 2.0, kadr z oryginału

Św. Florian przedstawiony na Bramie Floriańskiej w Krakowie. Zdjęcie autorstwa Chris Brown, CC BY 2.0

Św. Florian czczony jest w Europie jako święty chroniący od klęsk pożaru, trzęsienia ziemi, sztormu. Nie do końca wiadomo skąd wzięło się przypisywanie Florianowi mocy odpędzania tych akurat klęsk, wiadomo, że jest tak przynajmniej od XV w. W Polsce wiara w jego moc chroniącą przed pożarem umocniła się po wielkim pożarze na krakowskim Kleparzu (1528 r.), kiedy to ogień strawił niemal całą dzielnicę, oszczędzając jedynie kościół pod wezwaniem św. Floriana, w którym umieszczone były jego relikwie. Św. Florian, jak każdy chrześcijański święty, przedstawiany jest z charakterystycznymi dla siebie atrybutami, są nimi płonący kościół, który Florian polewa wodą z naczynia, strój i hełm rzymskiego legionisty, chorągiew, czasem palma, jako symbol męczeńskiej śmierci.
Warto wspomnieć, że św. Florian jest również patronem hutników, kominiarzy oraz piekarzy, czyli zawodów związanych z ogniem.

Krzew gorejący

Samozapłon zdarza się w przyrodzie. Dowodem na to jest dyptam jesionolistny, długowieczna bylina z rodziny rutowatych. Roślina ma postać krzewiastą, może osiągać 120 cm wysokości, kwitnie efektownie wysokimi, różowymi kwiatostanami. Dyptam w warunkach naturalnych występuje od Europy Pd, po Syberię i Chiny. Ta niezwykła roślina wytwarza olejki eteryczne o aromacie cytryny lub cynamonu, które pod wpływem wysokiej temperatury mogą ulec zapłonowi. Krzew zapala się wtedy krótkim, niebieskim płomieniem, który nie niszczy rośliny. Ze względu na swoje właściwości oraz miejsce występowania, nazywany jest też Gorejącym Krzewem Mojżesza. Roślina w Polsce występuje bardzo rzadko, jest objęta ochroną. W naszym klimacie nie dochodzi do jej samozapłonu, jest tu na to zbyt chłodno.

Zdjęcie autorstwa Hermann Falkner, CC BY-NC-SA 2.0, kadr z oryginału

Dyptam jesionolistny. Zdjęcie autorstwa Hermann Falkner, CC BY-NC-SA 2.0

Dowiedz się więcej:

Filmik pod hasłem „Nie dla wypalania traw”
Więcej o skutkach wypalania traw przeczytasz na stronie Komendy Głównej Państwowej Straży pożarnej lub tutaj
Pod tym linkiem znajdziesz porady strażaków – co robić, aby być bezpiecznym

Opracowanie: Karolina Baranowska

Tagi: , , , ,

Sierpień 2018

pon wt śr czw pt sob nie
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
  • Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Najbliższe święta

  • 16 września 2018
    Międzynarodowy Dzień Ochrony Warstwy Ozonowej

Zapisz się do newslettera