8 czerwca

 

Dzień Oceanów

anemone-138895_640

Bogactwa i zagrożenia światowego Wszechoceanu

Są jak dobrzy nieznajomi sąsiedzi, których widujemy co prawda często, ale nie mówimy w żadnym wspólnym języku. Mimo, że oceany zajmują większą część powierzchni Ziemi i zamieszkuje je ponad 90 % stworzeń całej planety, są wciąż mało zbadane i dla człowieka pozostają w znakomitej większości zagadką. Wielkie ciemne odmęty, w których życie toczy się własnym trybem. Co roku 8 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Oceanów, żeby przypomnieć sobie, że oceany – które wraz z atmosferą regulują klimat, pochłaniają dwutlenek węgla i produkują tlen, stanowią źródło żywności i wielu surowców – są jak olbrzymi, skomplikowany i kruchy organizm, który należy pielęgnować.

Fot. Wikimedia. Mapa oceanow

Fot. Wikimedia. Mapa oceanów

Biologiczna różnorodność form oceanicznego życia jest zadziwiająca w swojej rozpiętości i strategiach przystosowawczych. Tak zwane „smocze kominy”, to fontanny geotermalne towarzyszące wyciekom lawy z pękniętego dna Ziemi – wyjątkowo nieprzyjazne do życia środowisko. Osiągają temperaturę ponad 350 °C, są pełne siarczków metali, metanów i amoniaku. A jednak lubią je specyficzne grupy bakterii. W wodzie ich stężenie jest niewielkie, ponieważ mieszkają wewnątrz przypominających rośliny robaków ryftowych. Pozbawione układu pokarmowego robaki, dostarczają bakteriom wszystkiego, czego potrzeba, korzystając w zamian z ich produktów przemiany materii. W takim obiegu zamkniętym rozgrywa się więc znakomita symbioza, wokół której organizują się z kolei rzesze skorupiaków. Podobne fontanny są położone tak daleko od siebie, że przypominają oazy, wokół których za każdym razem gromadzi się nieco inna społeczność. Kiedy fontanna wygaśnie, pozostają tylko pomniki z minerałów, a cały mikroświat ginie.

fot. National Oceanic and Atmospheric Administration CC by 2.0

Manta podczas czyszczenia z pasożytów przez małe rybki, fot. National Oceanic and Atmospheric Administration CC by 2.0

W oddaleniu od wyziewów z trzewi Ziemi rozciągają się ubogie w pożywienie przestworza. Głęboko poza zasięgiem promieni słonecznych, gdzie nawet „śnieg morski” – czyli odpadki po zwierzętach tłoczących się bliżej powierzchni wody – został przełowiony na wyższych piętrach, mieszkają stworzenia, które nie mogą sobie pozwolić na utratę energii. Pływające tu ośmiornice nie używają mechanizmu odrzutowego jak większość ich sióstr, tylko poruszają się dzięki płetwom. Na tym poziomie częstym rozwiązaniem jest bioluminescencja – dzięki niej liczne gatunki przyciągają ofiary, komunikują się między sobą lub dezorientują przeciwników, jak to robią np. wampirzyce. Parę szczebli wyżej „zawisają” głębinowe węgorze, które potrafią kilka dni wpatrywać się w górę w kształty osobników na tle tafli wody, czekając aż któryś zejdzie wystarczająco nisko. Wtedy następuje błyskawiczny atak celnym ruchem. „Morski śnieg” opada w oceanach miesiącami, przechwytywany przez skrzela, sita i różnego rodzaju specjalne przystosowania. Pająk morski jest wyposażony w przypominające nogi opierzone wypustki, którymi przeczesuje i wyłapuje organiczne resztki.

Fot. Wikimedia. Wąż wiosłogon

Fot. Wikimedia. Wąż wiosłogon

Życie oceaniczne zna wiele postaci pracy zespołowej, kiedy inicjatywa grupy drapieżników przeradza się w międzygatunkowe łowy. Węże wiosłogony, zamieszkujące indonezyjskie rafy koralowe są zbyt powolne, by długo ścigać ofiary. Dlatego tropią je w zagłębieniach koralowców. Podobne zakamarki przeglądają rybne ławice barwenów, do których wiosłogony się chętnie przyłączają podczas polowania. Ryby zaganiają ofiary do szczelin koralowych, gdzie przecisną się i zamkną drogę węże. Podczas próby ucieczki, ofiary z kolei wpadają z powrotem na ryby. Tego rodzaju współpraca odbywa się także bliżej powierzchni tafli wody. Z działania delfinów, którzy zespołowo wypierają ławice ryb na górę, korzystają ptaki burzyki żółtodziobe. Widząc poruszenie pod wodą, potrafią zanurkować po rybę nawet do 20 m w głąb.

W poszukiwaniu pożywienia trzeba czasem przemierzyć wymagające odległości. Duże atlantyckie ryby wędrowne samogłowy polują na meduzy, po które schodzą 1,5 km niżej, a to już o 20 stopni chłodniej. Kraby padlinożercy odbywają po dnie niekończące się wędrówki, żeby znaleźć opadnięte szczątki. Na szczęście, w wodzie, która jest gęstszym przekaźnikiem niż powietrze, funkcję zapachu spełnia smak – kraby bezbłędnie rozpoznają jego każde wahanie w okolicy.

Dla płetwala błękitnego, największego żyjącego na ziemi zwierzęcia, osiągającego prawie 200 ton wagi, wielkość oceanicznych podwórek ma całkowicie inną skalę. Paradoksalnie, żywi się krylem, czyli krewetkopobnymi skorupiakami, które dla odmiany stanowią jedne z najmniejszych ziemskich stworzonek – żyjących, co prawda, w ogromnych chmarach. Płetwał pobiera do gardła kilkutonowe hausty wody, z której ten kryl przesiewa. Żeby zapewnić sobie odpowiedni posiłek, musi stale się przemieszczać. Co ciekawe, do tej pory nie udało się prześledzić mapy oceanicznych podróży i miejsc rozrodu tych olbrzymów.

Fot. Wikimedia. Płetwal błękitny.

Fot. Wikimedia. Płetwal błękitny.

Więcej wiadomo natomiast o okolicach, gdzie wyprowadzają potomstwo spokrewnione z nimi humbaki. Samice waleni płyną do płytkich mórz tropikalnych wzdłuż równika. Nie ma tu zbyt wielu drapieżników, więc ich ciepłe, spokojne wody są w sam raz na pierwsze miesiące życia ważącego tonę noworodka. Brakuje tu natomiast podstawowych składników odżywczych, potrzebnych dla rozwoju planktonu. Co oznacza, że matka walenia w tym oceanicznym przedszkolu będzie głodować przez co najmniej pięć miesięcy, aż młody nabierze wystarczająco dużo sił i wprawy, żeby podołać długiej podróży ku żerowiskom na morzach północnych. Im dalej płyną – tym wody stają się bardziej chłodne i niebezpieczne. Matka i potomek trzymają się możliwie blisko siebie, komunikując się od czasu do czasu sygnałami dźwiękowymi lub uderzeniami płetw o powierzchnię wody. Kiedy dotrą na miejsce, na zawsze się rozdzielą. Oceaniczne olbrzymy są papierkiem lakmusowym wrażliwego ekosystemu. Spadające światowe zasoby kryla i ryb odpowiadają za kurczące się populacje gigantów.

Fot. Wikimedia. Humbak

Fot. Wikimedia. Humbak

Czasami jest się przywiązanym do konkretnych miejsc: Wyspa Wniebowstąpienia na Oceanie Atlantyckim jest położona ponad 1200 km do najbliższego lądu. Co roku w okresie lęgowym z całego Atlantyku w jej okolice zlatują się fregaty – najlżejsze na świecie ptaki pod względem masy ciała w stosunku do rozstawu skrzydeł. Taka budowa pozwala im lecieć tygodniami przy minimalnym wysiłku. Podobny dystans pokonują samice żółwia zielonego, które mogą przepłynąć nawet około 1500 km, żeby na Wyspie Wniebowstąpienia złożyć jaja. Tu urodziły się same i tu wrócą składać jaja kolejne pokolenia. Na razie nie powstała jednoznaczna odpowiedź na pytanie o cel wędrówki akurat tutaj.

Fot. Wikimedia. Wyspa Wniebow

Fot. Wikimedia. Wyspa Wniebowstpienia

Zagrożenia

Wszechocean – na który oprócz oceanów składają się także morza leżące na tysiącach kilometrów kontynentalnych półek, zatoki, zalewy, kanały i cieśniny – wzbudza pokorę swoim bogactwem i potęgą. Jest również systemem naczyń połączonych, który zmaga się obecnie z wieloma poważnymi zagrożeniami. Głównym problemem są zanieczyszczenia. Nawet niewielki wyciek ropy naftowej rozprzestrzenia się z piorunującą szybkością, tworząc na powierzchni wody cienką warstwę czasem do 10000 kilometrów², przemieszczającą się zgodnie z kierunkiem fal i morskich prądów. Taka plama widziana z perspektywy lotu ptaka wygląda jak obszar mniejszego falowania, co jest przyczyną zgubnych wyborów skrzydlatych, uznających ją za miejsce do wypoczynku. Zabrudzone ropą ptaki jest bardzo trudno uratować: zostaje naruszona ich zdolność do termoregulacji, upośledzone czynności układu pokarmowego, poparzone błony śluzowe, oczy i płuca. Wyławiane, myte i leczone ptaki z kolei, jeśli nie ropopochodne choroby, zdziesiątkuje stres spotkania z człowiekiem. Zliczanie znajdowanych na wybrzeżach mórz i oceanów martwych ptaków są natomiast jednym z narzędzi oceny czystości tych akwenów. W ciągu ostatnich 20 lat XX wieku na wybrzeżach atlantyckich Kanady ginęło ich rocznie około 300 tysięcy. Wycieki ropy są równie niebezpieczne dla ryb i pozostałych organizmów wodnych.

W wodach oceanicznych znajduje się również wiele innych bezużytecznych lub szkodliwych odpadów, które znalazły się tam prawdopodobnie z przeświadczenia, że w wielkiej wodzie zneutralizują się i znikną. Tak więc, do głębin wrzucano środki chemiczne, odpady radioaktywne i zatapiano podwodne okręty atomowe. Można tu znaleźć również sztuczne liny, szkła, metale, sieci połowowe, plastik i wszelkiej maści mniejsze śmieci, mogące stać się czyjąś śmiertelną pułapką.

Fot. Wikimedia. Morska meduza.

Fot. Wikimedia. Morska meduza.

Zwiększenie liczby ludności w ciągu ostatnich dziesięcioleci poskutkowało przeławianiem ryb – od połowy lat 70. ubiegłego wieku zniknęło co najmniej 20 największych światowych łowisk. Nadmierna eksploatacja marnie wróży dla odbudowy kolejnych zagrożonych populacji. Co roku rybołówstwo pochłania coraz więcej środków z coraz mniejszym połowem w efekcie. Ruch drogą wodną natomiast dezorientuje oceaniczne stworzenia. Coraz częściej stworzenia wodne muszą „przekrzykiwać się” w swoim środowisku pozostałych hałasów i sygnałów emitowanych przez ludzi.

Światowy Dzień Oceanów został ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, żeby edukować i przypominać o potrzebie ochrony świata wodnego, który może się dramatycznie skurczyć, zanim go zdążymy lepiej poznać. Obecnie podejmuje się w tym celu coraz więcej działań: akcje informacyjne, zaostrzanie regulacji prawnych dotyczących łowisk i zanieczyszczeń, ochrona konkretnych gatunków czy odbudowa zagrożonych populacji. Powoli rośnie świadomość o wrażliwości ekosystemów oceanicznych i ich wartości. Życie jest tam, gdzie jest woda, a ziemski wszechocean z jego najróżniejszymi przejawami jest fundamentem naszej planety.

Opracowanie: Irka Jazukiewicz

Napisano w czerwiec, Dzień Oceanów, święta Tagi: , , ,
Czerwiec  2017
PWŚCPSN
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 

Najbliższe święta

Zapisz się do newslettera

logo_1procent